Księgarnia — Wspinanie

Wspinanie i czytanie łączy jeszcze jedno: oba są samotne, ale nie osamotnione. Na ścianie jesteś tylko ty, lina i skała. W księgarni – ty, autor i słowa. A jednak w obu przypadkach gdzieś w tle istnieje wspólnota. Inni wspinacze, którzy pokonali tę samą drogę. Inni czytelnicy, którzy wzruszali się na tych samych stronach.

Wspinaczka po regałach ma swoje prawa. Sięgasz wysoko, po książkę na samej górze – balansujesz na palcach, wyciągasz rękę, czujesz, jak mięśnie napinają się w wysiłku. To drobne zwycięstwo. Innym razem klęczysz przy najniższej półce, zaglądając w zakurzone tomiki poezji – jakbyś wczepiał się w mikroskopijne rysy w granicie. Nie ma znaczenia, czy zdobywasz klasykę na szczycie list bestsellerów, czy niszowy esej ukryty w kącie. Liczy się droga – czas spędzony między regałami, niepewność wyboru, ta chwila, gdy palce w końcu zaciskają się na grzbiecie, który do ciebie wołał. księgarnia wspinanie

Na pierwszy rzut oka słowa te dzieli przepaść. Księgarnia – cisza, papier, szelest kart, kurz osiadający na starych woluminach. Wspinanie – wysiłek, grawitacja, pot, chropowatość skały i zawrót głowy. A jednak istnieje między nimi niezwykłe podobieństwo. Jedno i drugie jest formą odkrywania, wymagającą cierpliwości, wytrwałości i umiejętności wybierania właściwych chwytów. Wspinanie i czytanie łączy jeszcze jedno: oba są

Księgarnia to ściana wspinaczkowa dla ducha. Każdy dział – inny typ skały. Beletrystyka to wapienne płyty z wieloma chwytami. Poezja – przewieszka wymagająca równowagi i lekkości. Reportaż – twardy granit, który sprawdza twoją wytrzymałość. A dział filozofii? To może być nawet przewieszka na sucho – najtrudniejsza, bo wymaga nie tyle siły, co skupienia i woli, by nie spaść w przepaść własnych myśli. A jednak w obu przypadkach gdzieś w tle istnieje wspólnota

A potem przychodzi ten rzadki, doskonały moment. Znajdujesz książkę, która pasuje idealnie – jakby napisana była właśnie dla ciebie. Czytasz pierwsze zdanie i już wiesz, że nie puścisz. Siedzisz na podłodze między regałami, całkowicie pochłonięty, a wokół ciebie toczy się zwykłe życie księgarni – ktoś kasuje przy ladzie, ktoś szepcze do telefonu. Dla ciebie świat na chwilę znika. To uczucie przypomina stanie na szczycie – nie chodzi o dominację nad przestrzenią, ale o nagłe, olśniewające zrozumienie, dlaczego się wspinałeś.

Wejście do dobrej księgarni przypomina podejście pod nieznaną ścianę. Z zewnątrz widzisz tylko fasadę – może skromną, może niepozorną. Dopiero gdy przekraczasz próg, okazuje się, jak bardzo się myliłeś. Rzędy regałów piętrzą się ku górze, tworząc labirynt wiedzy i wyobraźni. Każda półka to inny stopień trudności, inna formacja literackich skał.

W księgarni, jak na wspinaczce, bywają też porażki. Chwytasz książkę, która wydaje się obiecująca – lśniąca okładka, zachęcający opis. Po kilkunastu stronach okazuje się, że to fałszywy uchwyt, który się kruszy. Zsuwasz się, rozczarowany, i odkładasz tom na półkę. Ale po chwili próbujesz dalej. Bo w tym właśnie rzecz – w uporze, w tym, że nie poddajesz się po pierwszym odpadnięciu od ściany.

Go to Top